22.05.2014

Coś się kończy, coś się zaczyna

Cześć! Po rocznym braku życia wracam z przeprosinami. Nigdy nie opuściłam tego bloga.  Po prostu w życiu są czasem takie sytuacje, które przewracają wszystko o 360°. Nie jestem w stanie określić, kiedy konkretnie dodam nowy rozdział. Mam dalej bardzo dużo pomysłów, ale nie chcę przekombinować i spieprzyć wszystkiego, na co zapracowałam. Nie chcę też zostawić osób, którym ta historia naprawdę się spodobała bez zakończenia. Jeśli coś się zaczyna, to musi się skończyć :) I tego będę się trzymać. 
Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję wszystkim tym, którzy truli mi tyłek przez calusieńki rok. To mnie zmotywowało nie tylko do pisania :) Dziękuję!